Więc mówisz, że będziesz ojcem. Ciekawe jakim?

#menelskiemysli
Choć jeszcze Młody się nie wykluł, to jednak w tym roku czuję się bohaterem dnia wypadającego 23.06. 

Pisze to widząc jak Młody wygina się w „chińskie osiem” w oceanie wód płodowych Dziuby i właśnie wali z łokcia w ścianę brzucha matki, jakby chciał zaznaczyć: 
 
„Stary, pamiętaj: internet nie zapomina. Cokolwiek tutaj napiszesz, do czegokolwiek się zobowiążesz, ludzie Cię rozliczą. A nawet jak nie ludzie – to sam przed sobą zdasz rachunek za „Będę Ojcem” vs „Byłem Ojcem”. Waż więc każde słowo i nie spierdziel tego tematu, żebyś mi później siary na dzielni nie przynosił” 
I już teraz mogę przysiąc, że na bank będą kwestie w których zawalę. Nie raz coś mi się nie uda. Nie raz wlazę w gówno, które później będę musiał wyczyścić. Nie raz też będę gryzł się w język, stojąc na stanowisku:
 
„Słuchaj Młody, Stary wie lepiej. Stary już swoje lata ma i wie co mówi” 
I póki co oczami wyobraźni widzę, jak patrzy nam mnie przewracając oczami, powtarzając oskarową rolę ojca z dzieciństwa, kiedy ten i tak zawsze robił swoje.
 
A ja co? A ja będę musiał to zaakceptować. Bo jak byś mnie zapytał co chce dać swojemu Młodemu, to bez zająknięcia powiem, że akceptację. Z prostego względu: ta poprzedza zmiany. 
 
Spoko, spoko – nie będę Starym, który w imię akceptacji pozwoli sobie wejść na głowę. Nikomu się to jeszcze nie udało. Młodemu też się nie uda, choć obstawiam, że granice mojej akceptacji będzie miał przesuniętą najbardziej ze wszystkich. 
 
W moim rozumieniu, akceptacja nie oznacza anarchii i jak wszystko – ustawiona jest w pewnych ramach. Ustalonych początkowo przez samych rodziców, a następnie wspólnie z Młodym.
 
 
Pamiętam, że jak wrzucałem życzenia z okazji Dnia Kobiet na swojego FB zobowiązałem się do tego, że wychowam Młodego na dobrego człowieka. 
Szybciutko po tym, jedna z solenizantek sprowadziła mnie na ziemie pytając:
 
Dobrego to znaczy jakiego? 
Z tą „dobrocią” to jak z „wolnością”. Odmieniamy je przez każdy przypadek, a końcem końców nikt nie wie co to znaczy być dobrym, ani tym bardziej wolnym. 
 
Wolność moja kończy się tam gdzie zaczyna Twoja. A „dobroć” to też pojęcie względne. Dla niektórych dobry to ten, który nie je mięsa, dla innych dobry, to ten który myśli podobnie w temacie światopoglądowym. I tak pewnie jeszcze mógłbym pare przykładów wymienić, ale jak nic – jest to pojęcie dość względne.
 
No spoko te Twoje mądrości Menel, ale cały czas nie wiadomo o Ci chodzi z tą dobrocią twojego Małego. Kończ lać wodę i do konkretów. 
Co dla mnie oznaczać będzie wychowanie Młodego na dobrego człowieka? Chciałbym aby nauczył się, że:

– Świat nie zaczyna, ani tym bardziej nie kończy się na czubku Jego nosa, a jednocześnie czubek nosa drugiej osoby nie jest wyznacznikiem sposobu Jego życia;

– Empatia wyraża się głównie w czynach, a nie słowach, tym bardziej nie jest to fajne hasło na „fejsbukowy” status;

– Człowiek to składowa woli, emocji i intelektu. I choć emocjonalność wybija się z roku na rok na pierwszy plan, to chcę aby umiał kierować się wolą. Ze świadomością, że każda decyzja niesie swoje konsekwencje; 

– Chcę aby wierzył. Bo choć dla wielu jest to zbędny zabobon, to wiem, że niejednokrotnie wiara będzie dla niego ratunkiem; 
 
– Chce aby pamiętał, że nie wszystko mu się w życiu należy i nie każde jego marzenie zostanie zrealizowane, ale jednak każde marzenie i każdy cel ma prawo próbować realizować; 
 
– Aby wiedział, że zawsze będę! Niezależnie od Jego decyzji i sytuacji w jakie popcha go życie;
 
– Żeby wiedział, że lepiej jest być niż mieć;  
 
– Żeby umiał wybaczać, mówić przepraszam i kocham;
 
– Żeby był odpowiedzialny, za siebie i za najbliższych;
 
– Żeby był wierny sobie;
 
– Żeby pamiętał, że pomimo tego, że jest małą częścią świata, to jego działania mają wpływ na to jaki ten świat jest;
 
I choć wszystko to brzmi pięknie na ekranie monitora, i pewnie mógłbym dopisać tutaj jeszcze kilka innych myślników, to wiem, że to jak „dobry” będzie Młody, zależeć będzie od tego, jak dobry będzie jego Stary. 
 
Choćbym stał nad jego głową i tłukł te tezy do znudzenia, to zdadzą się na nic, kiedy patrząc na mnie, Młody nie zobaczy ich w mojej realizacji. 
Ot i koło się zamknęło – odpowiedziałem sam przed sobą, jak i przed Wami kim chce być dla Młodego, aby tym samym On był dla innych. 
 
Wszystkiego najlepszego Ojcowie! Piona dla Nas!