PROJEKTANCI, O KTÓRYCH WARTO WIEDZIEĆ: TOM FORD

#menelstwosieszerzy

„Odpowiedni strój to przejaw dobrych manier”

Tom Ford, kiedyś tylko projektant dziś projektant, reżyser filmowy i scenarzysta. Wszystko, co ma, osiągnął ciężką pracą i pewnie dlatego mówi o sobie, „perfekcjonista do granicy obłędu”.

tom-ford-020-1366-vogue tom-ford_ss16_fy16-vogue tom-ford-014-1366-vogue

fot.: vogue.com

Kiedy z Santa Fe przeniósł się do Nowego Jorku na studia najpierw chciał grać w reklamach, a najlepiej od razu zostać gwiazdą kina. Szybko jednak znudził się pustym światem telewizji i wrócił na przerwane studia by zostać architektem. Zmieniło mu się po stażu w domu mody Chloe, wtedy wiedział, że musi zostać projektantem.

Karierę zaczynał pod okiem projektantki kostiumów kąpielowych Cathy Hardwick, ale jego życie zmieniło się w 1990 roku, gdy przyjął posadę projektanta linii damskiej w podupadającym domu mody Gucci. Teraz brzmi to jak marzenie, ale wtedy nie było wielu chętnych. Mimo to, projektant razem ze swoim partnerem dziennikarzem modowym Richardem Buckleyem  przeniósł się do Mediolanu. Po pół roku pracy zaproponowano mu tworzenie także męskiej kolekcji. A trzy lata po przejęciu oferty zajmował się już wszystkim od ubrań po dodatki i aranżacje wnętrz butików. Pomógł też zdefiniować styl, który do dziś kojarzy się z Guccim – seksową, nieco prowokacyjną elegancję. W 1999 roku został także dyrektorem kreatywnym w Yves Saint Laurent. Pracował jak oszalały po 18 godzin dziennie. Podobno podczas kolacji z Karlem Lagerfeldem zwierzył mu się, ze ledwo daje sobie radę z morderczym tempem. Lagerfeld odpowiedział mu, że w końcu nie da rady, ale gdy z biegiem lat popatrzy wstecz na to, co się działo wszystko doceni.

Projektant Chanel miał rację. W 2004 roku w niezbyt przyjaznych nastrojach Ford rozstaje się z Guccim i znika. Wraca pod dwóch latach z własną marką i chęcią pracy na własne nazwisko. Szybko zyskuje rozgłos i rzeszę oddanych fanów, także wśród hollywoodzkich gwiazd. Zaczyna słynąć między innymi ze świetnie skrojonych, eleganckich garniturów, w których chętnie chodzą Ryan Gosling, Will Smith czy Johnny Depp.

Poza słynny aktorami projektant zaczyna ubierać filmowych bohaterów. Jego garnitury w trzech najnowszych filmach – „Quantum of Solance”, „Skyfall” i Spectre” – nosi James Bond, a jemu przecież wszyscy zazdrościmy dobrego stylu.

spectre24

W kwestii męskiej mody sam Tom Ford jest zresztą wymagający. Uważa, że prawdziwy mężczyzna w mieście nie nosi szortów i japonek. Te pierwsze nadają się tylko na kort tenisowy albo plaże, a japonki są po prostu nieodpowiednie do miasta. Natomiast marynarkę zawsze radzi nosić zapiętą, bo to optycznie odejmuje kilogramów.

tom-ford-002-1366 tom-ford-001-1364446-vogue tom-ford-001-1366-vogue

“Podczas, gdy moda jest ekscytująca, bo ciągle się zmienia, bywa ulotna. Film jest na zawsze. W pewnym sensie jest on najpełniejszą formą designu”

W 2009 roku, gdy wydawało się, że w modzie jest o szczytu decyduje się na odważny krok i nakręcenie własnego filmu. Początkowo wszystkim wydaje się, że zblazowany projektant szuka sobie kolejnej zabawki i niewielu liczy w powodzenie projektu. Tymczasem „Samotny mężczyzna” z Colinem Firthem w roli głównej jest piękną historią o miłości i samotności. Film będący ekranizacją powieści Christophera Isherwooda, o będącym gejem profesorze literatury angielskiej przynosi Firthowi nominacje o Oscara i Fordowi uznanie branży filmowej.

asm_df_00335_sw

W listopadzie do kina wszedł nowy film projektanta. – „Zwierzęta nocy”. Znowu jest to ekranizacja, ale tym razem powieści „Tony & Susan” Austina Wrighta. Film opowiada historię właścicielki galerii sztuki Susan (Amy Adams), która otrzymuje od byłego męża maszynopis jego powieści. Oglądając „Zwierzęta nocy” równocześnie śledzimy historię Susan oraz akcję dziejącą się w powieści Edwarda (Jake Gyllenhaal). Z jednej strony mamy pełen przepychu artystyczny świata Los Angeles, z drugiej mroczny Teksas. A Ford nie tylko pokazuje nam piękny filmy, ale też do końca trzyma nas w napięciu. Dlatego, jeśli jeszcze nie widzieliście „Zwierząt nocy” to serdecznie polecam wyprawę do kina.