CI, KTÓRZY ZMIENIAJĄ OTOCZENIE: TOMASZ STAŃKO

#menelstwosieszerzy

Od jakiegoś czasu co raz bardziej lubię Jazz, który praktycznie zawsze przenosi mnie do innego świata. Polska historia Jazzu napawa mnie dumą, a każde wysłuchane jam session tworzy niepowtarzalne wspomnienia na lata. Jest w tej atmosferze coś awangardowego i klasycznego zarazem, w takim dawnym, lekko przykurzonym stylu. Kompozycji z tego nurtu można słuchać zarówno podczas eleganckiej kolacji jak i w trakcie pracy przy laptopie we własnym biurze.

Korzenie Jazzu sięgają początków lat dwudziestych, kiedy to ludzie w zupełnie inny sposób rozumieli takie elementy życia jak wolność, zabawa czy dzielenie się talentami z innymi. I teraz, po prawie stu latach, ten gatunek muzyczny jest wciąż jednym z najpopularniejszych, a jego współcześni twórcy są najbardziej docenianymi muzykami na świecie.

Historia jazzu wciąż się rozwija na naszych oczach, mimo, że jest trochę ukryta (bo ma taki nieco „piwniczny” charakter). Zawsze jazzmani kojarzyli mi się z elitą i wyjątkowym darem, jakiego nie posiada każdy z wykształconych muzyków. Jest w ich grze improwizacja, wybitna intuicja w dźwiękach i melodii oraz nonszalancja i zauważalne czerpanie radości z niej. Kto według Was jest osobą, która idealnie odzwierciedla powyżej opisane zjawiska? Nie może być na tym miejscu przywołany nikt inny jak Tomasz Stańko.

briefpl
fot.: brief.pl

Początki jego poruszania się w świecie sztuki, kultury i jazzu miały miejsce w Krakowie w latach sześćdziesiątych. Tam uczył się w podstawowej Szkole Muzycznej w klasie skrzypiec, ukończył też liceum ogólnokształcące i Państwową Średnią Szkołę Muzyczną w klasie trąbki. To właśnie z tym instrumentem w dłoni rozpoczął studia w krakowskiej Akademii Muzycznej, którą ukończył w roku 1969. Bardzo szybko zaczął być dostrzegany na wielu konkursach dla młodych talentów, założył zespół i rozpoczął profesjonalną drogę, która zaprowadziła go na Manhattan, do najbardziej legendarnych klubów jazzowych. Wydał niezliczoną ilość płyt, jest autorem muzyki do wielu filmów, współpracował z Krzysztofem Komedą, Janem Ptaszynem Wróblewskim i wieloma innymi mistrzami z Polski i z całego świata.

Aż trudno uwierzyć, że w związku z tym, że dużo malował to jego pierwotne plany dotyczyły sztuk plastycznych! Ten genialny artysta dzięki swojej twórczości i byciu konsekwentnym w dążeniu do wyznaczonych sobie w karierze celów jest, można powiedzieć, naszym skarbem narodowym. Został odznaczony sporą ilością nagród i medali, między innymi Złotym Medalem jako Zasłużony Kulturze Gloria Artis, Paszportem Polityki oraz Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Bez trudu możemy przeczytać w wielu artykułach, dotyczących Tomasza Stańko, że jest on wybitnym twórcą.

I nie chodzi tu wcale o „laurki”, pisane przez kolegów po fachu! Ten człowiek jest żyjącą legendą dzięki oddaniu się w pełni swojej pasji i doprowadzeniu kunsztu do perfekcji. Osiągnięcia o randze historycznej można wyliczać, cytując uzasadnienia wręczenia nagród: “za wybitne zasługi dla kultury narodowej, za osiągnięcia w twórczości artystycznej, za wyjątkowy styl tworzenia, pracy i współdziałania w sztuce oraz umiejętność godzenia tradycji i awangardy, za poszerzanie granic jazzu i zarazem poszerzanie jego publiczności, za promowanie polskich muzyków za granicą”.

marcin-kydrynski-2
fot.: Marcin Kydrński

To właśnie chciałbym podkreślić, w końcu jest to cykl o mężczyznach, którzy mają znaczący wpływ na otoczenie – Tomasz Stańko przedstawia Polskę poza jej granicami w najlepszym świetle. Jest gwiazdą o światowym zasięgu i nikt nie ma wątpliwości, co do słuszności tego stwierdzenia. Gdy pojawia się na czerwonym dywanie to można mu się kłaniać. I nie dlatego, że ma znaną twarz. Zasługuje na owacje bo jest mistrzem. Podobnie można wyobrażać sobie wybitnych twórców z epoki renesansu.

Jego styl jest właśnie taki, jak cały nurt jazzu – łączy nonszalancję, improwizację, trochę szaleństwa z klasyką. Najczęściej można go zobaczyć w nakryciu głowy (kaszkiecie lub meloniku) i z szalem owiniętym luźno wokół szyi. Zazwyczaj ubiera się w marynarki, a pod nie zakłada nietypowe t-shirty w hipnotyzujące wzory. Zgrabnie łączy elegancję z młodzieńczym luzem. Nie odciąga jednak uwagi zbyt ekstrawaganckimi wzorami od tego, co w jego prezencji najważniejsze, czyli od twarzy.

Zauważyliście charakterystyczne skupienie wypisane na niej? A wraz z nim różne problemy i doświadczenia, które można wyczytać z oczu? To właśnie podziwiam w mężczyznach, których opisuję – że nie starają się ukryć tego, że są… ludźmi. Żaden z nich nie próbuje być idealny, nie udaje, że wszystko w jego życiu układa się perfekcyjnie… Znamy historię Tomasza Stańko bo często opowiada o swojej przeszłości w wywiadach. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą próbowali umniejszać jego zdolnościom ze względu na życie osobiste, zmagania, uzależnienia…

Ale myślę, że tam, gdzie pojawiają się sukcesy, tam zawsze jest miejsce na zazdrość i niechęć innych ludzi. A w związku z tym, że Stańko i jego dzieła są niezmiennie na szczycie, to chyba naturalnym zjawiskiem jest fakt, że niektóre media mogą próbować wykorzystać słabości przeciwko niemu.

To, co robi Stańko to konfrontuje się z rzeczywistością i z pełną odpowiedzialnością bez użalania się nad sobą, mówi jak jest. Silny facet. Rozwala mit, że wybitni artyści są przewrażliwieni na swoim punkcie. On zapewne każdego dnia staje do walki i nie poddaje się, mimo, że cały świat patrzy na niego i być może wywiera też presję. Muzyk skupia się na tym, co w nim najlepsze i śmiało wykorzystuje nietuzinkowy talent. Więc mistrzem jest nie tylko ze względu na potencjał, jaki ma, ale też ze względu na to, że nie daje go sobie odebrać.

andrzej-tyszko
fot.: Andrzej Tyszko

projektbarcelona

fot.: Projekt Barcelona