CI, KTÓRZY ZMIENIAJĄ OTOCZENIE: MARCIN DOROCIŃSKI

#menelstwosieszerzy

Faceci, którzy mają dobry wpływ na to, co dzieje się wokół nas, są zazwyczaj ludźmi wielozadaniowymi. Oczywiście, mistrzostwo w danej dziedzinie osiąga się za pomocą skupienia na obranym celu w stu procentach, pełnego oddania oraz podtrzymywanej pasji. Ale to, co może ujmować, gdy patrzymy na inspirujące nas jednostki to przede wszystkim ich umiejętność łączenia zawodu z innymi płaszczyznami życia. A jeśli wiąże się to dodatkowo z działalnością na rzecz innych to nie pozostaje nic innego jak… bić brawo i brać przykład.

dorocinski-onetfot.: onet.pl

Jedną z osób, którą chętnie bym zapytał w jaki sposób łączy sprawy osobiste, zawodowe i do tego jeszcze pomaga innym byłby Marcin Dorociński. Według mnie jego prezencja, styl, to, co osiągnął w profesji aktora, a także działania dobroczynne są wystarczającymi dowodami na to, że łączenie ugruntowanej kariery ze stabilnym życiem prywatnym jest możliwe. W tym roku otrzymał nagrodę w trakcie VII balu „Gwiazdy Dobroczynności” w kategorii Ekologia za zaangażowanie w ratowanie zagrożonych gatunków zwierząt. Do tego Dorociński zawsze wie, co znaczy być ubranym (a nie przebranym!) gdy kamery i fotografowie patrzą. Jego dystans do czerwonego dywanu i pewnego rodzaju dojrzałość sceniczna nie mają nic wspólnego z byciem celebrytą. Aktor jest dla mnie przykładem na to, że nie trzeba być kontrowersyjnym i ekstrawaganckim, by dostać się na podium. A w czołówce najlepszych znajduje się od dawna i nic nie wskazuje na to, by miał ją opuszczać.

Ostatnio sporo o nim słyszymy ze względu na długo wyczekiwany film „Anthropoid”, którego premiera odbyła się na jednym z najważniejszych festiwali, jakim jest ten w Karlowych Warach. Marcin Dorociński wcielił się w filmie w rolę postaci Ladislava Vanka. Data polskiej premiery niestety nie jest jeszcze znana ale już wiadomo, że pojawienie się w tej produkcji „naszego” aktora jest wielkim sukcesem. Zauważyliście, że coraz więcej artystów o polskich korzeniach dostaje się na szczyty? Nie sądzę, żeby był to zwykły przypadek. Możemy być dumni, że mamy wokół siebie tylu wybitnych i pracowitych aktorów, reżyserów, scenografów i muzyków. Chciałbym mocno podkreślić, że Dorociński, mimo, że jego kariera nabiera rozpędu międzynarodowo, to w żaden sposób nie oddziela się od swojego pochodzenia. Od momentu, gdy ukończył warszawską Akademię Teatralną, związał się z Teatrem Dramatycznym w Stolicy. Wraz z biegiem lat zaczął występować też w innych miastach Polski, a teraz zapraszany jest również poza jej granice.

dorocinski-party
fot.: PARTY

Rozpoznawany przez większość rodaków stał się chyba dzięki wyjątkowej roli podkomisarza Sławomira „Despero” Desperskiego w kryminalnym filmie sensacyjnym Patryka Vegi – PitBull. Tam, u boku Weroniki Rosati, z wybrakowanym uzębieniem wcielił się w rolę zwykłego policjanta, walczącego z korupcją i niesprawiedliwością. Przez tę rolę pokazał siłę, która bez wątpienia nie była tylko grą aktorską. Otrzymał za to Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego i nagrodę za najlepszą rolę męską na Festiwalu Debiutów Filmowych w Koszalinie. Potem posypały się kolejne wyróżnienia i statuetki. Czy mogły zmienić tego pochodzącego z Kłudzienka, w młodości pracującego jako kelner, chłopaka? Nic na to nie wskazuje. W Dorocińskim widzę skromność, odwagę w sięganiu po to, co najlepsze i taką zdrową zwyczajność. Jego niezaburzony fundament wartości jest jakby wypisany na jego twarzy i możliwy do odczytania w jego wypowiedziach.

W wywiadach wspomina, że prawie został piłkarzem. Kto wie, może gdyby wybrał inną drogę to teraz widzielibyśmy go w polskiej reprezentacji? Gdy patrzę na jego talent i wytrwałość – nie zdziwiłoby mnie to.
W rozmowach z nim, które dostępne są w wielu magazynach i portalach internetowych, tematy, jakie zaraz obok aktorstwa porusza najczęściej to rodzina. Jest ojcem dwójki kilkuletnich dzieci (Stanisław i Janina) i mężem scenografki – Moniki Sudół. I mimo, że często mówi o swoim domu i życiu poza sceną to jednak wciąż nie pozwala dziennikarzom na przekroczenie pewnych granic i chroni w pełni sferę prywatną.

dorocinski-elle
fot.: ELLE

Mówi, że nagrody i sukcesy są miłym elementem życia, ale nie zmieniają one tego, co najważniejsze. Oskarżany o zagranie w słabym filmie odpowiada: „i co z tego?”. Myślę, że taka postawa świadczy o niezwykłej dojrzałości i umiejętności zachowania zdrowego balansu, którą posiadają chyba nieliczni.

Takie same cechy możemy zaobserwować w jego prezencji i stylu. Jest elegancki, ale spokojny i uporządkowany. Zarówno na co dzień jak i wieczorami zachowuje pewien klasyczny ton, ale dodaje do niego nieco nonszalancji, trochę sportowego luzu. Ciemne barwy i dobrze dobrane kroje oraz faktury ubrań to jego znaki rozpoznawcze. Robi świetne wrażenie za każdym razem i w żaden sposób nie próbuje być kontrowersyjny. Chyba wystarczające są dla niego eksperymenty wizualne, jakie serwuje mu zawód aktora (do roli Despero spiłował ząb!). Bo są tacy, którzy chcą zaistnieć na 5 minut i to, czym próbują zawalczyć to bunt i krzyk, przyciągający tylko chwilową uwagę.

Marcin Dorociński, mimo młodego wieku (urodził w 1973 roku) nie pokazuje nam, obserwatorom, że pociąga go materialny, gwiazdorski świat. Wierzę, że w stu procentach i przy każdej okazji ten facet pokazuje swoją prawdziwą twarz.

I takich autentycznych mężczyzn cenię.

dorocinski-elle-2
fot.: ELLE
ZDJĘCIE GŁÓWNE: DANIEL RACZYŃSKI