CI, KTÓRZY ZMIENIAJĄ OTOCZENIE: WOJCIECH SMARZOWSKI

#menelskiewybory

“Robię filmy po to, żeby wzruszały, prowokowały – taki jest punkt wyjścia, inaczej nie ma sensu wyciągać kamery.”

Wojciech Smarzowski urodził się w 1963 roku w Koryczynie, a dzieciństwo spędził w pobliskich Jedliczach, gdzie chodził do szkoły podstawowej i liceum. Od najmłodszych lat pasjonował się fotografią. Pewnie dlatego najpierw wybrał studia z filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, a potem na wydziale operatorskim PWSFTviT w Łodzi.

W czasie drugich studiów zrozumiał jednak, że bardziej niż operatorka pociąga go reżyserowanie swoich własnych produkcji. Na swój debiut kinowy musiał jednak poczekać dziesięć lat. W tym czasie kręcił filmy dokumentalne i wideoklipy. Co zresztą bardzo dobrze mu wychodziło, choć niewiele osób pamięta, że reżyser w 1998 roku otrzymał Fryderyka za świetny i mroczny teledysk do piosenki “To nie był film” zespołu Myslovitz, który był w sumie zapowiedzią stylu, jakim Smarzowski podbije polskie kino.

Zanim jego kinowy debiut, czyli świetne “Wesele”, weszło do kin, Smarzowski napisał jeszcze scenariusz do “Sezonu na leszcza” wyreżyserowanego przez Bogusława Lindę i był w grupie realizatorów serialu “Na Wspólnej”.  Później reżyser pracował też przy innych serialach np. “BrzydUli” i “Londyńczykach”.

„Czy praca przy serialach pomaga, czy przeszkadza, czy mielonka, którą robiłem przez lata, jakoś ciąży – nie wiem. Praca przy serialu to jest ciężka harówa; realizuje się bardzo dużo scen dziennie, więc nie ma mowy o jakości. Oczywiście, jak się ma dobrych aktorów i wie, o co chodzi w danej scenie, to można zrobić czasem coś sensownego. Ja w ten sposób zarabiałem pieniądze, ale – zawsze to podkreślam – robiłem te seriale najlepiej, jak potrafiłem.”

“Wesele”, które premierę miało w 2004 roku od razu okazało się wielkim sukcesem. Satyra na typowe polskie wesele obnażająca nasze przywary została obsypana nagrodami na Festiwalu w Gdyni. Film otrzymał również siedem Polskich Nagród Filmowych Orły, a sam Smarzowski otrzymał “Paszport Polityki”.

Bardzo szybko okazało się, że reżyser jest w swoim kinie bardzo konsekwentny. Stawia na mocne opowieści, które mają za zadanie wstrząsnąć widzem. Tak było z każdym kolejnym filmem “Domem Złym”, “Drogówką” czy ekranizacją powieści Jerzego Pilcha “Pod mocnym Aniołem”. Podobnie jak debiutanckie “Wesele” wszystkie jego obrazy były obsypane nagrodami, do których reżyser zdaje się jednak nie przywiązywać wielkiej wagi.

„(…)mnie nagrody nie zmieniają. Mam już swoje lata. Poza tym dzięki tym nagrodom nie dostanę więcej pieniędzy na kolejny film, nie zrobię go lepiej czy gorzej.”

W zeszłym roku do kin wszedł “Wołyń”, przejmujący film o rzezi wołyńskiej dokonanej w czasie II wojny światowej. W swoim dziele Smarzowski nie zajmował jednak żadnej ze stron i nie dzielił narodów na lepsze i gorsze, a przesłanie jego filmu było bardzo proste i w gruncie rzeczy wzruszające.

 

źródła: Andrzej Świetlik / Krzysztof Wiktor / Wojciech Pacewicz / Filip Ćwik