Trauma „Kseroboja” #NoOutfitClashes

#menelskamoda
Dzieciństwo, poza zabawą w chowanego, gumą Turbo, Telerankiem i Panem Tik-Tak’iem to także kilka mniejszych i większych traum, z którymi człowiek musiał mierzyć się, jak Sobieski z Turkami.

Dzisiaj większość z nich już (chyba) przepracowałem, i jeżeli do nich wracam, to z dość radosnym podejściem lub jakąś retrospekcją egzystencjonalną, bo przecież „co było, a nie jest …” 
 
Ostatnio, za sprawą spotkania organizowanego przez TK Maxx z uśmiechem na twarzy wróciłem do „traumy kseroboja” jaka przypomniała mi się z czasów mojego dzieciństwa lub w sumie względnej już młodości.
Nie, marka nie zdecydowała się na popularyzacje poglądu, że warto aby wszyscy wyglądali tak samo. Patrząc na ofertę tych sklepów byłoby to nawet trudne. 
 
Skąd więc nawiązanie? 
 
#NoOutfitClash
Ke? Że co? 
 
Ten hasztag to kontynuacja idei marki bazującej na ograniczonych jedynie wyobraźnią możliwościach stylizacyjnych, do wykorzystania w sześciu działach sklepów TK Maxx
 
Menelu, Ty konsumcjonistyczna świnio!  
Spokojnie, nie o ilość tutaj chodzi, a jakość, oryginalność i oszczędność do 60%, jaką można uzyskać odwiedzając sklepy marki. 
 
Tutaj znowu pojadę prywatą ale muszę jakoś rozwinąć wspomnianą na początku „traumę kseroboja”. 
Menel – rocznik ’85.
Ci z Was, którzy pojawili się na świcie mniej więcej w tym okresie, znają temat tego jak to się dużo chciało, a mało mogło. 
 
Jak już byłem knypkiem, kojarzącym aspekty związane z autoprezentacją (a musisz wiedzieć, że u Menela pojawiło się to nader szybko). Nauczyłem się układać grzywkę na cukier by ta stała idealnie, niezależnie od tego, w którą stronę wieje wiatr. 
Zacząłem kombinować ze stylówką. I tu pojawił się problem, bo nosiło się nie to co się chciało, a to co się mogło. 
 
Kogo było stać na nowe Levi’sy z Baltony? Nie mnie. 
Baltonę i Pewexy oglądałem głównie z perspektywy witryn, nie wchodząc do środka z obawy, że „za wysokie progi, na twoje nogi”. 
No ale, jak już Rodzicielka zafundowała funkiel nówki spodnie czy buty. Stary, szał na dzielni! 
A następnego dnia zonk. Bo się właśnie okazuje, że kumpel z ławki wchodzi … w tych samych butach do klasy.
 Tak, teraz też uważam to za problem niskiej rangi ale wtedy… niech pierwszy rzuci kamieniem, kto tego nie przeżywał 😉
 
Właśnie to wspomnienie wpadło mi do głowy jak zastanawiałem się jak przekazać Ci ideę marki na ten sezon! 
 
Dzisiaj, w czasach, gdzie indywidualność w tym jak się wygląda, nabiera co raz większego znaczenia, a minimalizacja prawdopodobieństwa, że ktoś inny będzie wyglądał tak jak ty przybiera na wartości. 
 
No i tutaj szaleć możemy w TK Maxx
 
 
Post powstał w ramach działań z marką.