Projektanci, których warto znać: JEREMY SCOTT

#menelskamoda

“Nie mówię po włosku, ale mówię w języku Moschino”

Jeremy Scott to jeden z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich projektantów mody i jeden z niewielu, którym udało się objąć stanowisko dyrektora kreatywnego szanowanego europejskiego domu mody.

Jeremy Scott urodził się w 1975 roku w Kansas City i już jako nastolatek wiedział, że chce być projektantem mody. W wieku 14 lat zaczął się uczyć francuskiego i japońskiego, bo uważał, że przydadzą mu się w późniejszej pracy. W liceum nie rozstawał się ze szkicownikiem, co nie przysporzyło mu kolegów, bo rówieśnicy niezbyt rozumieli jego zainteresowania.

Jasno wytyczona ścieżka kariery nie oznaczała jednak, że jego droga do sukcesu była usłana różami. Dziś trudno w to uwierzyć, ale nowojorski Fashion Institute of Technology odrzucił jego podanie na studia uzasadniając swoją decyzję „brakiem oryginalności, umiejętności artystycznych i kreatywności”.

To było jednak ponad 20 lat temu, a Jeremy Scott w końcu skończył Pratt Institute i wyjechał do Paryża, gdzie nie powodziło mu się za dobrze dopóki nie poznał PR-owca Jeana Paula Gaultiera, który załatwił mu pierwsza prace. Niedługo potem projektant założył swoja własną markę. A w 1997 roku w barze w okolicach Bastylii pokazał pierwszą kolekcję uszytą ze szpitalnych koszul nocnych. Druga, przygotowana głównie z materiałów z pchlego targu, została kupiona przez luksusowy francuski sklep Colette i tak zaczęła się wieloletnia współpraca projektantka z butikiem. Po trzecim, świetnie przyjętym pokazie, kariera projektanta tak bardzo nabrała rozpędu, że Karl Lagerfeld w jednym wywiadów stwierdził, iż jest on jedyną osobą, która mogłaby go kiedyś zastąpić za sterami Chanel.

Zanim jednak Scott w 2013 roku przejął kreatywne dowodzenie nad innym europejskim domem mody – Moschino – minęło trochę czasu. Po kilku latach pobytu w Paryżu projektant podjął odważny krok i zdecydował się przenieść do Los Angeles, które wtedy nie uchodziło za stolice mody. Pasowało jednak do Scotta, który pełnymi garściami czerpał ze świata popkultury i sam zaczął ją kształtować, np. projektując słynny już mundurek Britney Spears do teledysku „Toxic”.

W 2002 roku projektant podjął się pierwszej współpracy z Adidasem i stworzył limitowaną edycję 100 par butów zdobionych dolarami z jego podobizną. Najbardziej znana była jednak współpraca z 2008 roku, kiedy zaprojektował model JS Wings z skrzydłami i JS Bears z głowami misiów, które doczekały się określania „najbardziej rozpoznawalnych sneakersów w historii”.

W kolejach Scotta od początku nie brakowało nawiązań do popkultury i  amerykańskich symboli – jego ubrania inspirowane były np. grafikami Lisy Frank. Podobnie jest z kolekcjami, które od pięciu lat projektuje dla Moschino. Wśród jego inspiracji pojawiły się już McDonald’s, SpongeBob czy Barbie, a modę nieustannie traktuje z przymrużeniem oka. Jego pojawienie się w Moschino nadało włoskiemu domowi mody powiewu świeżości i sprawiło, że marka z powrotem zaczęła się liczyć na rynku

„Sądzę, że moda traktowana jest zbyt serio. To tylko moda, ludzie. To tylko ciuchy. Powinny być frywolne i zabawne. Nie powinno się traktować ich nabożnie i modlić do bluzki”

Odkąd jest w Moschino kultowe stały się zwłaszcza tańsze dodatki marki, takie jak case’y na iPhona w kształcie lusterka czy opakowania frytek z Mcdonalda. Scott nie ma jednak z tym problemu

„Jestem populistą. Projektantem ludu… To ważne, aby w kolekcji były widełki cenowe dzięki którym osoby nie  mogące sobie pozwolić na drogie rzeczy wciąż mogły mieć coś charakterystycznego z kolekcji”

Jeremy Scott jest artysta – nazywanym „najważniejszym projektantem popkultury” i „ostatnim buntownikiem mody”- ale też świetnym biznesmenem, który chce dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. Nikogo więc nie dziwi chyba, że choć na sezon 2018 pokazał suknie wyglądające jak ogromne bukiety kwiatów, to równocześnie podczas tegorocznej Coachelli ogłosił współpracę Moschino z H&M. Jaka będzie jego kolekcja przekonamy się już w listopadzie. Na pewno będzie kolorowa, pełna dobrze znanych nam symboli popkulturowych i ogólnodostępna

„Zawsze staram się objąć jak najwięcej osób. Dla projektanta, to ogromny komplement, gdy ludzie noszą twoje ubrania i kupują twoje produkty, więc robienie rzeczy bardziej dostępnych cenowo i w większej ilości jest ekscytujące- zwłaszcza, gdy wciąż mogę przemycić w nich swoją osobowość, w dużych dawkach.To nie jest rozcieńczona wersja mnie, to bardzo wyrazisty kawałek mojej osobowości”

AP

źródła: beam.land / Pinterest