5 POWODÓW PRZEZ KTÓRE POLACY O SIEBIE NIE DBAJĄ

#menelskamoda

Kondycja polskiej ulicy pod kątem stylu i ogólnego zadbania pomimo tego, że z roku na rok ulega stopniowej poprawie, cały czas jest jednak na niskimi poziomie.

Stale pokutują stereotypy, które skutecznie próbują odciągać uwagę, nas mężczyzn od tego, że dobry wygląd bardziej może nam pomóc niż zaszkodzić.

Drogie Panie, niestety Wy także przyczyniacie się do takiego obrotu spraw!

Zebrałem kilka kluczowych aspektów, które w mojej ocenie powodują, że polski facet wygląda jak wygląda.

  1. DBANIE O SIEBIE JEST DLA NARCYZÓW I PED#@!

Najgłupszy i zarazem najczęstszy stereotyp z którym się spotykam.
Oczywiście rośnie grono mężczyzn, którzy jakby mogli to zamieszkali by w łazience (patrz: nasz „Polski Ken”), nie patrzmy jednak na świat przez ich pryzmat.

To są skrajności – które końcem, końców dobrze, że są, bo przynamniej jest ciekawie.

Tylko „peda@&! Dbają o siebie” – jeżeli homoseksualiści już dawno zdali sobie sprawę z istoty wizerunku, tak w relacjach prywatnych jak i służbowych, to coś tu kogoś może omijać, i nie mam na myśli podtekstu seksualnego.

  1. DBANIE O SIEBIE JEST CZASOCHŁONNE

Mit czasochłonnej męskiej pielęgnacji obaliłem w TYM poście.

Jeżeli chodzi o aspekt modowy: Praca nad własnym stylem może trwać całe życie. Może ale nie musi.

Właściwie dopasowany rozmiar odzieży, ubranie się stosowanie do okazji to baza od której nie ma co uciekać.

Klasyczna elegancja – to ta dziedzina mody, która jest ponadczasowa i prosta w implementacji.

Bardzo dobrze o tym pisze Michał Kędziora w swojej książce „Rzeczowo o modzie męskiej” [KLIK]– jest do idealna pozycja dla każdego, kto rozpoczyna swoja przygodę z męską modą.

Rozpoczynając zabawę z tym tematem należy liczyć się z pewnego rodzaju inwestycją, tak czasową jak i finansową ale nie jest to stały proces.

  1. „ALE NA CO TO KOMU? KOMU TO POTRZEBNE?

Oczywiście, dbanie o siebie nie zbawi świata. Może jednak uczynić go trochę lepszym, a przynajmniej ładniejszym.

Amerykańscy naukowcy 😉 udowodnili, że drugą osobę oceniamy przez pryzmat wyglądu fizycznego, bardzo często nawet zaprzeczając faktom (!)

I o ile nie zachęcam do tego aby skupiać się tylko na tym co na zewnątrz, to przyznajcie, że jeżeli coś może nam pomóc – głupotą jest z tego nie skorzystać.

  1. FEMINIZACJA I UDZIWNIANIE MODY MĘSKIEJ

Wyprzedzając larum jakie zapewne ktoś zechce podnieść, tak wiem o tym, że moda poza samym faktem swojej użyteczności jest także formą artystycznego przekazu, manifestem itd.
Staram się jednak na ten aspekt spojrzeć również od strony popytu i podaży.

Szokowanie kolekcjami, jak chociażby te ze zdjęć wyżej, w krótkotrwałej perspektywie zapewne i narobią hałasu oraz znajdą swoich entuzjastów. Co więcej, jestem w stanie nawet przyznać rację, że również i moda ma prawo, a nawet powinna akcentować problemy świata z jakimi się borykamy.

Według wielu, rzekomo żyjemy w czasach umierającej męskości. 

Sam Zimbardo stwierdził [KLIK], że gdyby miał być młodą kobietą w dzisiejszym świecie, to wolałby być lesbijką, bo wtedy jako partnerkę miałby piękną i mądrą kobietę, a nie bezużytecznego faceta.

Nie wydaje Wam się to dziwne, że skoro rzekomo mamy problem z męskością w dzisiejszym świecie, to feminizacja mody męskiej bardziej pogłębia ten problem niż próbuje go zmienić? Chyba, że to ja czegoś nie potrafię zrozumieć…

W tym akapicie warto też podkreślić ogólne dziwactwa w modzie męskiej. Nie to, że występuję przeciwko nim. Każdy ma prawo ubierać się tak jak chce. Szukając jednak przyczyny, dlaczego męska część społeczeństwa stoi na bakier z modą muszę o tym wspomnieć.

Bardzo dobrze obrazuje to sytuacja jaką miałem kilkukrotnie na przestrzeni swojej działalności modowej.

Część moich kumpli, a także część moich odbiorców mówi wprost:

„Dobra Stary, chciałem zacząć się interesować modą, stylem, bo widzę, że jest to potrzebne. Jednak jak Google wyrzuca mi w wynikach stylizacje części stylistów, pokazy dziwnych kolekcji, w których nawet kobieta wyglądałaby jak idiotka, to jednak wolę spasować.”

I tu jest pies pogrzebany, bo o ile moda ma wiele płaszczyzn, to zanim zacznie się serwowanie artystycznych wizji branży modowej, należy pamiętać, że szczególnie w naszym kraju, należałoby zacząć od podstaw, a dopiero później wprowadzać polskiego faceta w głębsze meandry mody.

  1. SCHIZOFRENIA PŁCI PIĘKNEJ 

Drogie Panie, ja Was lubię i cieszę się, że jesteście. Jednak obecna debata o tym co męskie, a co męskie nie jest, w mojej ocenie jest co najmniej karykaturalna i czy tego chcecie czy nie mocno uprzedmiotawiająca mężczyzn.

Ciemiężone przez lata kobiety, mocno walczące o równość wobec mężczyzn i możliwość noszenia spodni, tak dosłownie, jak i w przenośni, dzisiaj same poddają pod swój ostracyzm to co mężczyźnie wypada, a co nie.

Zupełnie zapominając, że męskość swój trzon ma wewnątrz mężczyzny.

Osobiście zupełnie nie mam problemu ze swoją męskością, jednak niejednokrotnie śmieszą mnie oceny płci pięknej, tak w temacie m.in. spodni jakie mam akurat na sobie, mokasyn czy sandałów.

Zarzucicie mi zaraz, że to ja mam schizofrenię, ponieważ punkt 5. Przeczy punktowi 4.

W jakimś aspekcie na pewno.

Problem jaki chciałem Wam pokazać w punkcie 5. to uprzedmiotowianie nas, mężczyzn i definiowanie nas przez pryzmat tego co nosimy.

I o ironio, właśnie zatoczyliśmy krąg, bo wracając do punktu 3. Musimy przyznać rację amerykańskim naukowcom, że oceniamy ludzi przez pryzmat tego jak wyglądają, bardzo często pomijając fakty.

Wierzcie mi na słowo – moda jest łatwa! 😀