CI KTÓRZY ZMIENIAJĄ OTOCZENIE: LEW STAROWICZ

#menelskiewybory

“Wbrew pozorom i plotkom wcale nie jestem najbogatszym lekarzem w Polsce, chociaż wiele osób tak mnie postrzega. Kiedy ludzie słyszą, że mam kredyty do spłacenia, nie mogą uwierzyć. Myślą, że każdy, kto często pokazuje twarz w telewizji, zarabia krocie. Na ogół bawi mnie to. Zdarza się, że dla zabawy gram rolę bogacza”

Zbigniew Lew Starowicz urodził się w 1943 roku w Sieradzu. Lew to wbrew pozorom wcale nie jego drugie imię, ale rodziny herb nadany za zasługi rodziny Starowiczów dla kraju. Choć trzeba przyznać, że rodzice profesora mieli słabość do oryginalnych imion.Siostrze nadali imię Alma Tomira, bratu – Maur Sulimir. Rodziców Starowicz wspomina jako związek partnerski:

“Widząc swoich rodziców, nigdy bym nie powiedział, że ojciec tłamsił moją mamę. Był układ, rozdział ról, zajmowali się czym innym, ale pozycja mamy była wysoka. Ta sama ranga, tylko inny podział obowiązków. Ja moich rodziców widziałem jako partnerów. Tata był profesorem w szkole średniej, uczył rysunku i języka polskiego. Mama zajmowała się domem. Wychowała trójkę dzieci. Ojciec utrzymywał cały dom.”

Jako dziecko był ministrantem. Studia ukończył na wydziale lekarskim Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Pierwszych pacjentów zaczął przyjmować mając zaledwie 22 lata. Praktykę zaczął w latach 60. w Towarzystwie Rozwoju Rodziny, obok niego gabinet miała Michalina Wisłocka, autorka “Sztuki Kochania”. Jako początkujący seksuolog Zbigniew Starowicz wyglądał tak młodo, że zaczął palić fajkę, aby dodać sobie powagi.

Swoją pierwszą książkę „Eros, natura, kultura” wydaną w 1973 roku pisał zgodnie z nauczaniem Kościoła. Ostro krytykował w niej masturbację i zalecał leczenie homoseksualizmu. Dziś wciąż wypomina mu się tą publikację, choć wielokrotnie potępił i przeprosił za swoje poglądy sprzed lat.

Największą burzę wywołał jednak w 1996 roku podręcznikiem “Nowoczesne wychowanie seksualne”. Pisał w nim o tym, że różne Kościoły różnie podchodzą do sprawę seksu, a niektóre religie dopuszczają nawet stosowanie pigułek antykoncepcyjnych.

Od 1994 roku jest krajowym specjalistą z zakresu seksuologii. Choć większość zna go i tak, głównie z telewizji i prasy. W ciągu lat z jego usług korzystali wszyscy od prominentnych polityków, po biznesmenów, księży, zwykle pary a nawet gangsterów. Nie ma też chyba takiego zaburzenia seksualnego, z którym nie spotkałby się w swojej długiej zawodowej karierze.

Do profesora dwukrotnie strzelano, a plotka głosi, że była to zemsta ośmieszonych mafiosów, których kochanki przyjmował u siebie doktor. Jak było naprawdę nie wiadomo, ale anegdota z pewnością dodaje rumieńców biografii profesora. Zwłaszcza, że Zbigniew Starowicz nie przepada za mówieniem o swoim życiu prywatnym. Nawet w swojej autobiografii “Pan od seksu” skupił się głównie wątkach zawodowych. Zdradził jednak, że jego pasją jest muzyka. Na przyjęciach pełni rolę Dj, a słuchać lubi wszystkiego od najnowszych przebojów po muzykę sakralną, jazz i latino.

“Na przyjęciach zawsze pełnię funkcję DJ-a. Na imprezy z przyjaciółmi starannie przygotowuję składanki, które muszą godzić różne upodobania. Zadanie nie jest łatwe”

źródła: www.tvp.info / pl.pinterest.com / kikimora.com / www.se.pl/