PROJEKTANCI, O KTÓRYCH WARTO WIEDZIEĆ: JERZY ANTKOWIAK

#menelskiewybory

“Miałem potrzebę przesady i przewrotności. Nosiłem dumnie sztandar faceta od mody, który musiał przebijać się przez te “szarugi” na ulicy”

Jerzy Antkowiak urodził się 18 maja 1935 roku w Wolsztynie. Zamiłowanie do mody Antkowiak właściwie wyniósł z domu, bo jego matka dwa razy prowadziła sklep z kapeluszami. Syn pomagał klientkom w doborze odpowiednich woalek. Później, w czasie wojny mały Jurek podziwiał nienaganny styl matki  i swojej opiekunki, cioci Agi, które jak wiele Polek wykorzystywały elegancję jako element wojny psychologicznej z okupantem.

Po wojnie Antkowiak zamieszkał z ojcem i ciocią Agą. Jego matka za udział w Powstaniu Warszawskim została wywieziona do obozu w Niemczech, a stamtąd wyemigrowała do Kanady.

Młody Antkowiak, choć ciągnęło go do mody, nie od razu się na nią zdecydował. Najpierw chciał być krytykiem filmowym, a potem dostał się na wydział rzeźby w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Szkołę kochał, ale swojego wydziału nie znosił.

“Do mody ciągnęło mnie od samego początku. Nawet kiedy na zaliczenie malowałem akt, nie mogłem się powstrzymać i wszędzie dodawałem melonik, pantofelki etc”.

W czasie studiów poznał swoją żonę Danę, z którą później przeprowadził się pod Warszawę. Pracę życia w 1960 roku w Modzie Polskiej dostał trochę przez przypadek. Wybrał się na wystawę wzornictwa do Pałacu Kultury i Nauki, a w jednej z sal odbywał się akurat pokaz mody. To co zobaczył, tak bardzo mu się spodobało, że oświadczył głównej projektantce Jadwidze Grabowskiej, że chce dla niej pracować. Trochę nakłamał przy tym, że od zawsze zmierzał w stronę mody. Grabowska poprosiła go więc o dostarczenie szkiców z projektami. Przygotował je więc, a potem pogniótł i poplamił kawą, żeby wyglądały na starsze. Pracę dostał, choć nie od razu była to wymarzona posada. Zaczął od zaprojektowania serwisu kawowego dla Grabowskiej, a potem szybko piął się do góry.

“Szybko, od zadań typu projektowanie plakatu, zapowiadającego pokaz nowej kolekcji, przez małą czarną, zacząłem faktycznie pracować jako projektant”

Już w 1968 roku był członkiem zespołu projektowego Mody Polskiej, a w latach 70. należał do słynnego stowarzyszenia „Chambre Syndicale de la Haute Couture” i jeździł na najważniejsze pokazy do Paryża.

“Pracując w Modzie Polskiej, czułem “misję i posłannictwo”, oto ja, projektant, muszę wyprowadzić modę na ulice. Co było trochę błędem, o czym dowiedziałem się , gdy zacząłem jeździć na pokazy mody do Paryża”

Moda polska wyglądała jednak inaczej niż ta w Paryżu. Antkowiak projektował piękne kolekcje, które nie trafiły do sklepów, tylko stawały się wizytówką PRL na zewnątrz. Potwierdzeniem, że kraj ma się dobrze i opływa w dostatek. Na to jak Paryż różnił się do Warszawy miał nawet swoje powiedzenie:

“W Paryżu Pierre Cardin wychodzi się kłaniać w pięknym, nieskazitelnie skrojonym smokingu, a na widowni same kolorowe kwiaty. A u nas: ja wychodzę zestrojony jak papuga, a na widowni same szare flanele”

Choć pokazowe ubrania projektu Antkowiaka były praktycznie nie do zdobycia, to projektant i Moda Polska kształtowali gusta milionów Polek, który podobny do przedstawionego efekt, starały się osiągnąć według własnych możliwości. Projektant odkrył też wiele słynnych dziś modelek i osobowości. Na jego wybiegach chodziły między innymi Lidia Popiel, Małgorzata Niemen i Bogna Sworowska. Niedawno na Warsaw Fashion Street słynne modelki Mody Polskiej wzięły udział w specjalnym pokazie ku czci Jerzego Antkowiaka, który został uhonorowany jak najbardziej zasłużoną statuetką Ikony Polskiej Mody.

 

zdjęcia: Bobrowiec / Krzysztof Kuczyk / East News / Tadeusz Rolke